Szachy w szkole - za czy przeciw? Artkuł Pan Kamili Klimaszewskiej opisuję zalety wprowadzenia szachów do szkół. Warto również zwrócić uwagę na argumentację autorki. W pełni się z nią zgadzam. Autor zaczerpniety ze strony http://www.cen.bialystok.pl, pozwoliłem sobie go skrócić i nanieść drobne korekty.



1.Czymże więc są szachy? Aktualnie szachy są najpopularniejszą grą planszową na świecie, a krąg jej miłośników wciąż się poszerza. Istnieje 156 zawiązków szachowych zrzeszonych w Międzynarodowej Federacji Szachowej - FIDE. Wśród dyscyplin sportowych tylko światowe związki piłki nożnej i lekkiej atletyki mogą współzawodniczyć z organizacjami szachowymi pod względem liczby zawodników.

2.Na czym polega fenomen szachów?Jakie cele może realizować królewska gra? Czy warto zatem dziecko uczyć tej ciekawej dyscypliny? Odpowiedzi starają się udzielić Andrzej Michalski i Zygmunt Wąż - autorzy pierwszego programu nauki gry w szachy w trzech pierwszych latach nauczania, pt. "Szachy w szkole": "Właściwości rozwoju psychospołecznego dziecka w młodszym wieku wskazują, że koncepcja wprowadzenia nauki gry w szachy w tej grupie wiekowej może sprzyjać wszechstronnemu rozwojowi małego ucznia. Ten rodzaj zajęć znajduje się bowiem w kręgu jego zainteresowań, stwarza nieograniczone możliwości wykazania inicjatywy, fantazji, kształci wyobraźnię przestrzenną, pamięć i uwagę, a przede wszystkim inicjuje sytuacje wymagające abstrakcyjnego, logicznego myślenia. Szachy zawierają wiele elementów wychowawczych. Kształcą te cechy charakteru, które są nieodzowne do zwycięstwa, nie tylko we wszystkich zawodach sportowych, ale i w życiu. Szachy wyrabiają umiejętność panowania nad sobą, wytrwałość, przezorność i odwagę, poczucie odpowiedzialności za własne decyzje. Uczą prostej prawdy, że własne zdanie i ocena nie zawsze są słuszne i prawdziwe. Uczą więc myśleć obiektywnie i nie lekceważyć żadnego przeciwnika. Szachy wdrażają do stosowania w życiu zasady "fair play". Nauka gry w szachy oraz konieczne ćwiczenia praktyczne i teoretyczne, wpływają dodatnio na zwiększenie aktywności umysłowej, przyczyniają się do rozwoju inteligencji, rozbudzenia zdolności twórczych" /1985, s.3/.

3.GENS UNA SUMUS (jesteśmy jedną rodziną) - głosi dewiza Międzynarodowej Federacji Szachowej. Przy szachownicy zacierają się różnice wiekowe, często bardzo młody człowiek rywalizuje - toczy intelektualny spór - z dużo starszym partnerem. Łączy ich wspólna pasja, zainteresowanie przedmiotem rozważań i dociekań. Jest w tym pewna magia. Przez kilka godzin, w jednym miejscu i czasie spotykają się różne pokolenia, potrafiące porozumieć się bez słów. Z pewnością mamy wówczas do czynienia z aspektem wychowawczym kształtującym postawy, wzorce zachowań i system wartości!

4.Kiedy zacząć grać w szachy? Przygoda z szachami zaczyna się najczęściej w wieku szkolnym (przedszkolnym, im wcześniej tym lepiej! dop. M.S) i może trwać do końca życia. Ale tylko poprzez systematyczny udział w zajęciach szachowych, przy właściwej organizacji pracy i odpowiednio dobranych metodach i formach, odbywa się kształtowanie zdolności poznawczych i pożądanych cech charakteru dziecka

5.Gdzie zatem uczyć dziecka tej wspaniałej gry? Taką rolę w Polsce spełniają: kluby sportowe; kluby osiedlowe; ośrodki kształcenia pozaszkolnego /głównie "emdeki"/; koła zainteresowań, niestety w nielicznych jeszcze szkołach publicznych; lekcje obowiązkowe szachów w coraz większej ilości szkól niepublicznych, oraz bardzo popularne od paru lat szkolenia indywidualne prowadzone przez prywatnych trenerów.

Z odpowiedzialnością mogę zapewnić, że dzieci bardzo lubią lekcje szachów w szkole.

W pierwszym etapie nauki, poprzez zabawową formę zajęć, chętnie naśladują figury szachowe, poznają świat baśni i legend szachowych, są autorami niezwykłych prac plastycznych. Cieszą się z każdego dokonania na szachownicy, z chęcią prowadzą kolorowe zeszyty, wklejają diagramy, z zaangażowaniem uczestniczą we wszelkich formach współzawodnictwa. Zachęcone tematem szybko uczą się podstaw i błyskawicznie rozwijają umiejętności gry, przyswajając automatycznie warianty teoretyczne, co oznacza przede wszystkim ćwiczenie pamięci. Walor rozwoju intelektualnego dziecka jest więc bezsporny. Podczas gry, gdy dziecko jest zaangażowane i przestawia w myślach figury - rozbudza swoje zdolności twórcze, a to z kolei wpływa korzystnie na wyobraźnię i fantazję młodego zawodnika. Mnogość kombinacji i planów na 64 polach szachownicy zmusza go do logicznego myślenia łączącego poszczególne elementy w całość.

Wydaje się, że dzieci mające styczność z szachami inaczej podchodzą do porażek. Umiejętność radzenia sobie ze stresem jest ważnym elementem szkolenia i rzutuje na przyszłe życie. Staram się, aby dziecko, które dostaje mata na szachownicy, nigdy nie odbierało tego jako życiowej porażki. Dlatego zawsze po przegranych partiach, najczęściej wspólnie z podopiecznymi rozwiązuję określony problem, aby znaleźć przyczynę przegranej i w następnej rozgrywce wyeliminować podobne błędy. Dziecko szybko nabiera świadomości, że samo kreuje wydarzenia na szachownicy i ponosi za nie odpowiedzialność. Wie, że wszelkie próby bezmyślnego naśladownictwa skazane są na niepowodzenie. To "rozbieranie" na czynniki gier nie tylko uodparnia na stres, ale kształci przede wszystkim analityczne myślenie, przydatne przy nauce innych przedmiotów, jak też wszystkich dziedzinach życia. Jednocześnie "ucząc się poprzez grę", dziecko naturalnie wykorzystuje swoje predyspozycje i musi samodzielnie podjąć decyzję. Każdy ruch na szachownicy jest podjęciem decyzji, decyzji szybkiej, ale opartej na racjonalnych przesłankach, na sytuacji, która powstała na 64 białych i czarnych kwadratach. Przez to młody szachista uczy się ponoszenia odpowiedzialności za swoje decyzje - posunięcia (wszak jeden nieodpowiedzialny ruch może przegrać partię). Jednocześnie zmuszony jest do obiektywizmu. Tylko obiektywna ocena pozycji na szachownicy pozwoli na wybranie właściwego ruchu. Zbyt emocjonalne podejście do gry, przecenianie własnych możliwości, karci ucznia porażkami. Żaden inny przedmiot nauczany w szkole nie niesie ze sobą tak silnego zaangażowania emocjonalnego i tylu przeżyć.

Nie sposób odmówić także szachom wartości wychowawczych, typowych dla całego sportu, a jednocześnie uniwersalnych w życiu. Zasada "fair play" w sporcie jest przecież postawą moralną w życiu, poszanowaniem dla samego siebie i innych, poczuciem godności i sprawiedliwości. Na prowadzonych przeze mnie lekcjach szachów, po zakończeniu partii młodzi uczniowie podają sobie ręce i dziękują za grę. Wyrażają przez to szacunek i uznanie dla przeciwnika - niezależnie od tego czy został on zwycięzcą, czy pokonanym. Uczą się skromności w przypadku zwycięstwa, spokoju i opanowania w momencie porażki; mając pełną świadomość tego, że przeciwnik w grze, jest przede wszystkim kolegą i przyjacielem na co dzień.

Zauważyłam także, że umiejętność gry w szachy nobilituje dziecko w oczach nie tylko rówieśników, ale przede wszystkim rodziny i wzbudza podziw. Dziecko po roku (dwóch) systematycznej nauki w szkole pokonuje rodzica czy dziadka i czuje się bardzo szczęśliwe. Uczeń, który otrzymuje legitymację szachową, czuje się wyróżniony i dumny, gdyż swoistą oznaką prestiżu każdego szachisty jest posiadana przez niego kategoria. Największym jednak uznaniem wśród rówieśników cieszą się zwycięzcy otrzymujący medale, puchary, dyplomy i atrakcyjne nagrody. Te reakcje są w pełni uzasadnione, a psychologiczny aspekt nauki związany z prestiżem motywuje młodego człowieka do dalszej pracy.

Analizując powyższe wywody można wyciągnąć wnioski, że szachowe dzieci nie powinny mieć problemów z nauką w szkole, powinny zatem szybciej i efektywniej przyswajać wiedzę i być świetnymi uczniami. Posiadają przecież m.in. niezbędną umiejętność racjonalnego wykorzystywania czasu

Andrzej Kryszeń - dyrektor Społecznej Szkoły Podstawowej nr 2 STO w Białymstoku, w której szachy są przedmiotem obowiązkowym, wypowiedział się w tej kwestii następująco: "Wprowadzając, przed dziesięciu laty szachy jako przedmiot obowiązkowy w nauczaniu przedszkolnym (klasa 0 i klasach kształcenia zintegrowanego (klasy I-III) oczekiwaliśmy zainteresowania szachami zarówno ze strony uczniów, jak też ich rodziców. Nasze oczekiwania spełniły się. To, że zajęcia lekcyjne będą inne, staną się może bardziej atrakcyjne i dzieci wyniosą z nich wiele korzyści wychowawczych, było naszym podstawowym założeniem - i tak się też w rzeczywistości dzieje. Dodatkowo dzieci bardzo polubiły grę w szachy: czekają na te zajęcia, a nawet "przenoszą je" na zajęcia świetlicowe, i co interesujące, dalej grają w domu z rodzicami. Spowodowaliśmy więc, że rodzice, oprócz rozmów z dziećmi na tematy szkolne, traktują ich jak partnerów również w grze w szachy. Nniektórzy rodzice przyznają się, że nie zawsze wygrywają z II- lub III- klasistą. Po kilku latach doświadczeń z obowiązkowym przedmiotem, jakim są szachy, znajdujemy potwierdzenie, że gra w szachy w dużym stopniu przyczynia się do rozwoju zdolności umysłowych, umiejętnej, zdrowej rywalizacji w duchu fair play, podnoszenia kultury zachowania (nie tylko przy szachownicy), nauki przewidywania i oceniania różnych sytuacji oraz odporności na stres. Potwierdzeniem tego jest nie tylko bardzo dobra nauka naszych uczniów-szachistów - np. najlepsze wyniki na sprawdzianie zewnętrznym po klasie szóstej mieli właśnie szachiści, ale również bardzo dobra postawa (zarówno uczniów-szachistów SSP nr 2 STO, jak i SG nr 2 STO) w konkursach przedmiotowych - od sześciu-siedmiu lat mamy kilku lub kilkunastu finalistów i laureatów. Bardzo dobre wyniki uczniów konkursach przedmiotowych plasują naszą małą szkołę w ścisłej czołówce wszystkich szkół Białegostoku. Oczywiście można powiedzieć, że to zasługa nauczycieli "przedmiotowców",i w dużym stopniu jest to prawda, ale również należy podkreślić, że większość "olimpijczyków" bardzo dobrze gra w szachy - regularnie biorąc udział w Białostockiej Szkolnej Lidze Szachowej, gdzie od ośmiu lat zajmujemy pierwsze miejsce. Udział uczniów w tym i innych turniejach szachowych uczy ich logicznego myślenia, odporności na stres, co w równym stopniu, jak wiedza merytoryczna, pozwala im na osiąganie bardzo dobrych wyników w nauce" / wypowiedź autoryzowana, 02.11.2004r./ .

Również opinie rodziców dzieci, które w Społecznej Szkole Podstawowej nr 2 STO w Białymstoku ukończyły naukę gry w szachy w ramach edukacji wczesnoszkolnej /4 lata, 2x w tyg. 1 godz. lekcyjna/ i kontynuują szkolenie w Sekcji Szachowej Młodzieżowego Domu Kultury, są jednoznaczne. Rodzice podkreślają dużą rolę szachów w procesie kształcenia i wychowania ich dzieci:

Barbara i Jerzy Dudel /rodzice Ani - m.in. mistrzyni Polski w szachach szybkich w 2003r, finalistki mistrzostw Europy Juniorek do lat 12, Grecja, 2001r/: "Ania jest uczennicą trzeciej klasy gimnazjalnej. Uczy się bardzo dobrze, średnia ocen za ubiegły rok szkolny wynosiła 5,7. Bierze udział w różnych konkursach przedmiotowych, jest finalistką konkursu języka angielskiego. Grę w szachy rozpoczęła mając siedem lat. Dużym problemem było rozegranie partii z przeciwnikiem nieznanym, starszym od niej lub posiadającym wyższą kategorię. W tej chwili Ania siada do partii z wiarą we własne siły i wygraną, bez względu na wiek przeciwnika i posiadany przez niego ranking. Umiejętność koncentracji i budowania strategii własnego postępowania ułatwia jej uczenie się w szkole. Nabyta w czasie treningu umiejętność analizy bardzo często uwidocznia się w sytuacjach dnia codziennego. Córka bardzo trafnie wyciąga wnioski z wielu sytuacji; niepowodzenia - podobnie jak przegrane partie - są powodem do zastanowienia się nad przyczyną porażki, a nie rezygnacji z dalszych działań. Udział w wielu turniejach i imprezach szachowych pozwala na poznanie wielu osób, poszerza krąg znajomych. Zainteresowania córki są wspierane przez nas - jej rodziców. Cieszymy się każdym, nawet najdrobniejszym jej sukcesem, towarzyszymy jej w przeżyciach, wspieramy w chwilach trudnych. A największą radość i satysfakcję sprawia nam obserwowanie korzystnych zmian, jakie zachodzą w naszym dziecku" /wypowiedź autoryzowana, 15.11.2004r./

Pan Leszek Zega - wicedyrektor Zespołu Szkól Integracyjnych nr 1 w Białymstoku, sędzia i działacz sportowy /prezes Podlaskiego Związku Szachowego/ na pytanie, czy szachy powinny znaleźć się w programie nauczania szkół, nie miał żadnych wątpliwości: cyt.: "Szkoła powinna uczyć gry w szachy tak jak ortografii czy arytmetyki. I to nie z myślą, że uda jej się wychować przyszłych mistrzów, bo - nie czarujmy się - tak nie będzie. Tylko nieliczni, wyjątkowo uzdolnieni i pracowici osiągną wysoki poziom. Wprowadzając przedmiot "szachy" dajemy jednak szansę zabłyśnięcia każdemu uczniowi. Czasami dziecko, które u nauczycieli ma etykietkę ucznia słabego, potrafi właśnie na tych zajęciach wyzwolić pewne cechy, o które wcześniej byśmy go nie podejrzewali. Z nauką gry w szachy jest tak jak z nauką pływania. Nikt, kto nauczy się pływać i grać w szachy w dzieciństwie, nie żałuje tego w życiu dorosłym. Obie umiejętności procentują. Tego nigdy się nie zapomina" / wypowiedź autoryzowana, 6 listopada 2004r./

Moje osobiste doświadczenia - zarówno zawodnicze jak i trenerskie - wskazują, że wiedza i umiejętności budowane na autentycznych zainteresowaniach są trwałe. Aktywność stymulowana od najmłodszych lat przynosi wprawę w samodzielnym rozwiązywaniu coraz bardziej skomplikowanych problemów. Dziecko zyskuje wiarę we własne możliwości i przekonanie, że może zmieniać otaczający świat. Niezbędne są doświadczenia, aktywność i przeżycia, a te założenia realizuje przecież nauka gry w szachy.

Zmiany oferowane przez szkoły w dobie obecnych reform programowych są niezbędne. Znane są z praktyki edukacyjnej określenia szkoły sprzed lat jako "NiL", czyli nudy i lęku Jest to ściśle związane z biernością ucznia na lekcjach, z modelem podającym w nauczaniu i stosowaniem wynikających z tego modelu metod nauczania opartych głownie na słowie, a nie na praktycznej działalności uczniów. W przypadku nauki gry w szachy jest to niemożliwe. I coraz częściej zdarza się, że współcześni rodzice w trosce o swoje pociechy, przeglądając oferty szkół, decydują się na wybór takiej szkoły, która wprowadza nowe, ciekawe treści nauczania, które nie tylko wpłyną na urozmaicenie zajęć szkolnych, ale przyczynią się również do rozwoju naturalnych zdolności twórczych dziecka. Jestem przekonana, że taką rolę spełniają szachy.

Edukacja oparta na innowacjach jest z pewnością trudniejsza. Jednak wychodząc od zainteresowań, możliwości i potrzeb dzieci będzie z pewnością korelować z ich codziennymi problemami i pragnieniami. Wtedy też szkoła stanie się instytucją ciekawszą i bardziej lubianą przez dzieci.