Jerzy Adamczewski

Puchar Polski do lat 8 - Rybnik 2007

Finałowy skandal. Tegoroczny Międzynarodowy Puchar Polski do lat 8 rozgrywany w Rybniku zakończył się skandalem. Takiego bałaganu, braku organizacji i umiejętności skutecznego zapanowania nad szerzącą się anarchią chyba jeszcze nie widziałem, zwłaszcza na takim szczeblu rozgrywek. Najpierw organizatorzy na poczekaniu wymyślili kilka klasyfikacji drużynowych, żeby przyznać sobie (rybnickim szkołom) puchary. W jako takim porządku wywołano i nagrodzono zwycięzców. Najgorsze nastąpiło później. Szachistów podzielono na dwie grupy: dziewczynki na prawo, chłopcy na lewo, albo odwrotnie. Mimo iż był to Puchar Polski do lat 8, rozdawanie nagród rozpoczęto wśród chłopców od siedmiolatków – najwięcej było z Rybnika, a wśród dziewczynek od ośmiolatek. Wszyscy chłopcy rzucili się do nagród, chcąc wybrać jak najlepsze (do nagród jeszcze wrócę). Nie czekając na dyplomy uczestnictwa, brali co chcieli bez żadnej kolejności wynikającej z końcowej klasyfikacji. Za chwilę doszłoby do takiej sytuacji, że najlepsi ośmiolatkowie dostaliby po przysłowiowym lizaku. Dopiero po interwencjach rozpoczęto kolejne wyczytywanie ośmiolatków – co działo się w tym czasie u dziewczynek, trudno powiedzieć ze względu na wielki hałas i panujący bałagan. Nagrody, jak na tak wysoką rangę turnieju, były raczej symboliczne. Trzydzieści złotych wpisowego wskazywało na bogatsze nagrody. Skończyło się na różnych piłkach i małych zestawach klocków Lego. Dla zwycięzców grup siedmio- i ośmiolatków wśród chłopców i dziewcząt były puchary. Trzeba jednak przyznać, iż do momentu zakończenia zawodów wszystko funkcjonowało całkiem sympatycznie. Całość przebiegała zgodnie z planem i harmonogramem. Kolejne kojarzenia i tabela wyników po każdej rundzie pojawiała się w kilka chwil po zakończeniu ostatniego pojedynku rundy. Piękna pogoda i przyszkolne boisko zapewniało dzieciom dużo ruchu, wesołych zabaw i gier sportowych. Jeśli chodzi o występ Maćka, to już był w ogródku, już witał się z gąską. Ale jak to w życiu bywa, nie można mieć wszystkiego. W czwartej rundzie Maciek przegrał ze swoim odwiecznym rywalem Tomkiem Lamżą z Rybnika i w klasyfikacji spadł na 7 miejsce. Rozpoczął więc mozolną wspinaczkę ku pierwszemu miejscu. Liderem cały czas był Lamża, ale w szóstej rundzie niespodziewanie przegrał z rewelacyjnie grającym Mateuszem Krasińskim z Rabki. Po 7 rundzie Maciek był już drugi, za Mateuszem a przed Tomkiem. Wszyscy mieli po 6 punktów. W ósmej rundzie Maciek grał z Piotrem Lankofem z Krakowa, grał dobrze, miał przewagę skoczka na pionka, ale po chwili stracił jeszcze 2 pionki i było już „pozamiatane”. Niespodziewana, z przebiegu partii, porażka spowodowała, że w bardzo wyrównanej stawce Maciek spadł na 5 miejsce. Ostania runda miała zadecydować o końcowym zwycięstwie. Prowadzący Mateusz grał na drugiej szachownicy z Mikołajem Handzelem, a na pierwszej Tomek i Piotr Lankof. Jako pierwszy skończył się pojedynek na drugiej szachownicy, na której niespodziewanie Mateusz uległ Mikołajowi. W związku z tym o wszystkim zdecydować miała pierwsza deska. Tomek miał 7 punktów a Piotrek 6,5. Remis lub zwycięstwo to puchar dla Tomka, jego przegrana dawała końcowy sukces Piotrkowi. Ostatecznie Puchar Polski zdobył Tomek Lamża, remisując ostatnia partię. Maciek po zwycięstwie nad Jasiem Guzikiem zajął ostatecznie 4 miejsce. Wielka szkoda, bo to była ostatnia szansa, by powalczyć o puchar w kategorii do lat 8. Mówi się trudno i ... jedzie na kolejny turniej. Tym razem do Wrocławia.