Jerzy Adamczewski
Po medalowych sukcesach w żerkowskich mistrzostwach Wielkopolski, jechaliśmy do Karpacza ze ściśle określonymi celami: Maciek miejsce w pierwszej trójce dające awans do finału mistrzostw Polski, Jędrek miejsce w pierwszej dziesiątce. Karpacz przywitał nas słoneczną i bardzo ciepłą pogodą, a ponieważ było to pierwszy dzień wakacji, chłopcy dopiero teraz poczuli, że mają przed sobą ponad 60 dni odpoczynku. Ale co to za relaks, kiedy trzeba grać w turnieju i to prestiżowym, ze stresującą świadomością konieczności zajęcia wysokich miejsc. Choć z drugiej strony wiadomo było, że uzyskanie awansu zwolni z wyjazdu na mistrzostwa międzywojewódzkie.
Maciek grał w grupie do lat 9, czyli roczniki 1998 i młodsze. Spotkał się z wieloma znanymi wcześniej kolegami, z którymi miał stare porachunki, oni zresztą też. W sumie było 21 zawodników. Jędrek grał w grupie do lat 11 roczniki 1996-97, która to grupa była obsadzona najliczniej ze wszystkich. Wakacje, ładna pogoda i piękne widoki nie pozostały bez wpływu na wyniki pierwszej rundy. W niedzielny poranek Maciek startujący z drugiego miejsca dość szybko i niespodziewanie, zwłaszcza dla samego siebie, przegrał z Krzysiem Szulcem z Gdyni. Jędrek zaczął od zwycięstwa na Adamem Bruderem z Rawicza. Pierwsze koty za płoty pokazały, że w tym turnieju bez maksymalnej koncentracji o sukces będzie bardzo trudno.
Poniedziałek był dniem rozgrywania dwóch partii. Maciek zmierzył się ze swoim dobrym kolegą Piotrkiem Lankofem z Krakowa. Wiadomo było, iż musi zdobyć punkt, bo strata kolejnego bardzo oddali go od premiowanego awansem miejsca. Skupiony Maciek wygrał tę partię, ale przykro mu było bardzo, że ograł kolegę. Jędrek natomiast nie sprostał Mateuszowi Błaszkiewiczowi z Bełchatowa. Popołudniowe gry dały jeszcze punkt Maćkowi po wygranej z Antosiem Wojciechowskim z Poznania przegrał z nim w Żerkowie, co pozbawiło go szans na zwycięstwo w turnieju i remis Jędrka w spotkaniu z elowcem Marcinem Trojniarem z Suwałk. Jędrek mógł spokojnie wygrać tę partię, ale błąd w końcówce spowodował utratę pół punktu. Po dwóch wygranych Maciek nieco awansował w tabeli, a przede wszystkim odzyskał właściwy rytm gry.
Wtorek był dniem rozgrywania tylko przedpołudniowej partii. Maciek spotkał się ze Stasiem Kozą, Jędrek grał z Grzegorzem Nunem i przegrał w partii bez historii. Maciek dwa ostatnie spotkania ze Stasiem przegrał. Było to na wrocławskich OMW i chciał bardzo zrewanżować się właśnie w tym turnieju. Jak postanowił, tak zrobił i szybko udowodnił swoją wyższość w tej partii. Dzięki tej wygranej mocno zbliżył się do pierwszej trójki.
W środę rozgrywane były dwie partie. Maciek grał z wiceliderem Piotrkiem Klimkiem z Opola. Zwycięstwo dawało awans w tabeli do pierwszej trójki. Wszystko rozwijało się dobrze, aż do końcówki. Maciek przeoczył możliwość obejścia królem pionków przeciwnika i ataku od zaplecza i dzięki temu przeciwnik uzyskał pół punktu. To była zdecydowanie zbyt szybko rozegrana partia, a remis znów spowodował obsunięcie się w tabeli. Jędrek grał z Tomkiem Kałużnym z Poznania i po ciężkiej walce najtrudniejszej partii w całym turnieju udaną końcówką pokonał przeciwnika. Po południu Maciek wgrał ze swoim imiennikiem i dobrym kolegą z Wrocławia. Wykorzystał błąd Korpalskiego w końcówce i pewnie uzyskał czwartą wygraną. Jędrek walczył z Bartoszem Barmutą z Suwałk. Grał dobrze i uzyskał przewagę wieży. Nie zamienił jej jednak na punkt, bo w samej końcówce nie wszedł w opozycję i znów podarował przeciwnikowi pół punktu.
Czwartek był dniem siódmej partii. Do tej pory było tak, że chłopcy nie uzyskali takich samych wyników w poszczególnych partiach. Teraz miało to się zmienić. Obaj solidarnie
przegrali swoje rundy. Maciek rywalizował na pierwszej szachownicy z liderem Mateuszem Kalem z Pszczyny. Zwycięstwo mocno przybliżało go do ostatecznego triumfu w turnieju, ale jak to często bywa w takich momentach, trzeba było obejść się smakiem. Maciek w pewnym momencie zagapił się i zmuszony był wymienić wieżę za 3 pionki. Przegrana zepchnęła go na piąte miejsce w tabeli. Wydawało się, że marzenia o awansie trzeba będzie odłożyć do kolejnej okazji, ale sytuacja potoczyła się w ten sposób, że wygrane w dwóch ostatnich partiach dawały upragniony awans bez oglądania się na wyniki innych partii. W tym samym czasie Jędrek przegrał z Michałem Orzechowskim z Rybnika. Podwalenie w debiucie skoczka za pionka ustawiło całą partię. Choć Jędrek bardzo się starał nie odrobił już tej straty i w tabeli wylądował poniżej trzydziestej pozycji. To był sądny dzień i trzeba było męskiej rozmowy, aby chłopcy powalczyli jeszcze przez ostatnie dwie rundy. Obaj byli zmęczeni grali przecież ostatnio bardzo często ale perspektywa najbliższego miesiąca bez żadnego turnieju i inne okazjonalne naciski wywołały pożądaną reakcję.
W przedostatniej rundzie Maciek zagrał ze Stasiem Krawieckim z Ład i odniósł przekonywujące zwycięstwo. Przeciwnik przed tą rundą zajmował w tabeli 4. miejsce bezpośrednio przed Maćkiem, dlatego też zwycięstwo jednego z nich bardzo przybliżało do awansu. Maciek grał swobodnie, czego nie można powiedzieć o przeciwniku, i pewnie wygrał. Bardzo dużą niespodzianką tej rundy było zwycięstwo Sebastiana Białuchy nad liderem Mateuszem Kalem. Przed ostatnią rundą liderem pozostał Kal 6,5 przed Piotrem Klimkiem 6, Białuchą 6 i Maćkiem 5,5 punktu. Nikt więcej nie mógł już liczyć na awans.
W swojej przedostatniej rundzie Jędrek zremisował z Dominikiem Lewakiem z Czarnej. Nie walczył do samego końca, bo jak sam przyznał nie lubi ostrej gry i dlatego zgodził się dość szybko na zaproponowany remis.
W sobotniej rundzie Maciek zagrał z Sebastianem Białuchą z Imielina. Stawką było trzecie miejsce premiowane awansem do finału mistrzostw Polski. Szansa została w pełni wykorzystana i po szybkim zwycięstwie Maciek miał zapewnioną trzecią lokatę, zaś przy korzystnych wynikach w partiach lidera i wicelidera nawet wyższą. Mateusz Kal przegrał partię ze Stasiem Kozą i ostatecznie zajął 2. miejsce wyprzedzając Maćka wyższym Buchholtzem. Turniej w kategorii C9 wygrał więc Piotr Klimek i cała trójka uzyskała awans do przyszłorocznych finałów mistrzostw Polski. Przeciwnikiem Jędrka w ostatniej partii był Radek Gromala z Gorzowa, który poddał się po 45 minutach gry. Dzięki tej wygranej Jędrek zajął ostatecznie 24 miejsce.
Przyznać trzeba, że turniej był dobrze zorganizowany. Po jednodniowym opóźnieniu wyniki regularnie pojawiały się na stronie internetowej turnieju. Po negocjacjach na odprawie technicznej poranne partie rozgrywane były od godz. 9.30, co bardzo pasowało dzieciom, które wesoło bawiły się niekiedy do późnych godzin wieczornych. Pobyt w hotelu Mieszko też był udany, chociażby z tego względu, że posiłki stanowił tzw. szwedzki stół, czyli dla każdego cos miłego. Wiele ekip przyjechało ze swoimi trenerami i instruktorami, którzy służyli na okrągło pomocą swoim podopiecznym. Moi chłopcy musieli zająć się własnymi analizami i przyznać muszę, że Jędrek doskonale sprawdził się w roli analityka partii Maćka i bardzo mocno dołożył się do końcowego sukcesu brata. Dopiero przed ostatnią partią kontaktowaliśmy się telefonicznie z naszym trenerem, żeby nie zaniedbać żadnej szansy na sukces. A swoją drogą uważam, że wyjazdy na tak ważne turnieje bez merytorycznego opiekuna są nieco pozbawione sensu. Wszak nie codziennie zawodnicy z Kalisza grają o tak wysoką stawkę.
Pewnie można byłoby się zgłosić po pomoc do opiekuna wojewódzkiego, ale żadna ze stron nie wykazała w tym kierunku jakichkolwiek kroków. Na początku sierpnia rozegrane zostaną w Koszalinie mistrzostwa Polski juniorów w P-30, P-15, P-5. W sytuacji, kiedy w klubie pozostał jeden trener, dzieci znów pojadą jedynie z rodzicami?
Dla przypomnienia...
KTSW Kalisz ma już jednego zawodnika w FMP juniorów 2008. Maciek Adamczewski (fot. z lewej) zapewnił sobie ten przywilej dopiero w ostatniej rundzie pokonując bezpośredniego rywala do awansu. Sukces jest tym większy, iż kaliszanin walczył z zawodnikami o rok starszymi od siebie.
Gratulacje i powodzenia na Finałach Mistrzostw Polski!
Awans do grona najlepszych zawodników w kraju z poszczególnych kategorii wiekowych nie jest rzeczą prostą. Należy przejść 3 szczeble eliminacji: Mistrzostwa Rejonowe/Powiatu, Mistrzostwa Województwa oraz Mistrzostwa Międzywojewódzkie. W każdej z tych imprez należy być w ścisłej czołówce.
Turniej Pierwszej Szansy w Karpaczu był dodatkową szansą awansu. Troje najlepszych zawodników mogło automatycznie awansować do finałów. Poziom zawodów był więc bardzo wysoki, średni ranking grupy Maćka(1553) i Jędrka (1710). Maciek z 6,5pkt/9 wywalczył miejsce na podium.
Jędrzej (fot. z prawej) grał bez kompleksów, zgromadził 4,5pkt/9 partii. Nie dało mu to awansu, ale na pewno będzie się liczył w Mistrzostwach Międzywojewódzkich.
Serwis turnieju
Grupa Maćka
Grupa Jędrka