Relacja z Noworocznego Turnieju Szachowego z Guben /Niemcy/ napisał Krzysztof Derecki. Zapraszam do lektury...

Strona Turnieju

W dniach od 1 do 6 stycznia 2008 byliśmy we troje (Bartek Śmieszniak, Piotrek Majas oraz autor tych słów Krzysztof Derecki,) gośćmi XI Noworocznego Openu w Guben (Niemcy). Turniej odbywał się w pięciu salach bardzo ładnego hotelu Waldow w Guben. Zakwaterowani byliśmy w domu wypoczynkowym Deulowitz See nad jeziorem pośrodku lasów oddalonym o około 12km od sali gry. Nie stanowiło to jednak większego problemu, ponieważ wracaliśmy tam tylko na spanie. Dobre warunki pobytu, zakwaterowanie i wyżywienie było, dzięki staraniom jednego z organizatorów p. Zgierskiego były na wysokim poziomie. W pokoju mieliśmy nawet bezprzewodowy internet, który pozwalał na szybki i darmowy kontakt z rodziną i przyjaciółmi w Polsce. Pod względem ekonomii (koszt/warunki) turniej oceniam na piątkę.

Teraz troszkę o samym piekielnie trudnym turnieju. Graliśmy dwie rundy dziennie: 2 godz na 40 pos. plus 30 min. na dokończenie partii na zawodnika, co daje 5 godz. na jedną partie. Sumując te wartości codziennie 10 godz. grania, od 9 rano do 20 wieczorem, w tym wkalulowana godzinna przerwa między rundami. Na starcie tego międzynarodowego Openu stanęło 176 zawodników z Niemiec, Polski, Rosji, Danii, Francji, Bułgarii, Węgier i W. Brytanii, w tym pięciu arcymistrzów (GM), dziewięciu mistrzów międzynarodowych (IM) oraz dziesięciu mistrzów FIDE (FM).

W pierwszej rundzie nasi juniorzy zostali ściągnięci kojarzeniem do pierwszej sali i trafili na bardzo utytułowanych graczy, Piotr grał z mistrzem międzynarodowym z Danii Klausem Bergiem (ELO 2422), Bartek natomiast miał okazję zagrać z młodym niemieckim talentem również mistrzem międzynarodowym Ilją Brenerem (ELO 2394), chłopcy przegrali swoje partie, ale nabrali pewności siebie przed nastepnymi rundami, gdyż zauważyli, że rankingi większe nawet o 600 oczek nie są takie straszne i że można z nimi powalczyć. Ja byłem rozstawiony i wygrałem swój pojedynek. W drugiej rundzie juniorzy powygrywali swoje pojedynki, a ja długo męczyłem się z mistrzem FIDE z Bułgarii, niestety przegrałem w wieżówce. W trzeciej rundzie Piotr i ja przegraliśmy swoje pojedynki, a Bartek zremisował.

Na zakończenie drugiego dnia ja i Piotr powygrywalismy partię, a Bartek przegrał z Martą Demidowicz z Gorzowa Wlkp. Piąta runda należała dla nas do bardzo udanych, ja i Bartek wygraliśmy, a Piotr zremisował z wyżej notowanym rywalem. W drugiej rundzie tego dnia mimo dobrej partii nie sprostałem kolejnemu mistrzowi FIDE tym razem z Węgier, Piotrek natomiast wygrał, Bartek niestety przyjął w lepszej pozycji propozycję remisu od ELOwca. W przedostatnim dniu w rundzie siódmej Piotr wygrał swoją partię z ELOwcem i miał już 4,5 punkta, Bartek ponownie dołożył 0,5 punkta z ELOwcem i miał 3,5 punkta, ja niestety po słabej grze przegrałem z juniorem z Gorzowa i w moim dorobku były tylko 3 punkty. Runda ósma przyniosła na zakończenie kolejnego dnia porażki juniorów z ELOwcami, ja zremisowałem więżówkę. W ostatniej rundzie Piotr przegrał z pogromczynią Bartka z rundy czwartej Martą Demidowicz, Bartek i ja zdobyliśmy po punkcie. W rezultacie na koniec cała nasza trójka zdobyła po 4,5 punktu, co dał odpowiednio miejsca:

79. Smieszniak, Bartłomiej 1800 m KTSW Kalisz POL 4,5 pkt
84. Majas, Piotr 1800 m KTSW Kalisz POL 4,5 pkt
98. Derecki, Krzysztof 1986 m KTSW Kalisz POL 4,5 pkt


Turniej wygrał, z czego się bardzo zadowolony, mój znajomy, bardzo sympatyczny mistrz międzynarodowy Aleksander Czerwoński z Gorzowa Wlkp., który zdobył 8 punktów.

Zawody z mojego punktu widzenia był bardzo dobrym przetarciem naszych juniorów przed nadchodzącym sezonem. Był to dla nich pierwszy większy Open w życiu, mimo tego nie przestraszyli się wymagających zawodników i grali w nim bardzo dobrze, o czym świadczą zdobyte częściówki do rankingu ELO (wg moich obliczeń Piotrek ELO 1943 z sześciu partii a Bartek ELO 1966 z siedmiu partii). Można tylko troszkę kręcić nosem, czemu Piotrek nie wykorzystuję więcej swojego czasu i dlaczego Bartek przyjmuje remisy w lepszych pozycjach z zawodnikami o wyższym rankingu, ale gdyby nie to, nie byłoby powodów do narzekań, a ten turniej byłby dla nich wymarzonym idealnym debiutem w tak dużej imprezie. Jeśli wyciągną odpowiednie wnioski z tej wyprawy, poprawią swoje mankamenty i dalej będą pracować nad szachami to w kolejnych turniejach będą już walczyć o dużo wyższe pozycje.